Pogoda cudna, upał taki, że nie dało się nawet oddychać a co dopiero wylegiwać na słonku! Działka? rano zadałam pytanie ledwo otworzyłam oczy...nie popędzaj mnie mamo usłyszałam...hmm to leżę dalej a słonko daje po oczach tak, że chwila i musiałam wstać wstawić wodę na kawę! właściwie to dziś chcę dobrą kawę, parzoną ciśnieniowo więc zbieram się do kuchni leniwie i ociężale :-) Nie robię nawet śniadania z myślą o działkowej wyżerce..dzwonię do mamy Halinki, która nie odbiera więc piszę wiadomość, że jedziemy. Nie odpowiada, okazało się, że nawet nie słyszała telefonu paląc stos gałęzi za domkiem...narobiła swądu niesamowitego ale co tam, zabieram się za przygotowanie ryb, których nigdy wcześniej nie robiłam...R. widzi, że zupełnie sobie z tym nie radzę więc mnie wyręcza...soli, doprawia ziołowym pieprzem i słodką papryką a na to plastry cytryny...ja kroję cukinię, cebulę i papryki kolorowe na tz ratatuję, choć nie wiem nawet czy powinnam tak to nazwać bo nie słyszałam o grillowanej ratatui...no ale pozwoliłam sobie i niech się zwie jak zwie...Mama Halinka zadowolona, z podstawionego pod nos grilla opowiada o wakacyjnych emocjach i zajadamy się wspólnie wspaniałym dobrze doprawionym pstrągu...pyszny był! szkoda, że nie byliście wśród nas...Patryku i kochana Anetko :-) na pewno kiedyś jeszcze wspólnie zjemy! Pamiętaj, że zawsze za Tobą tęsknię siostrzyczko...moja dzielna dziewczyno! ale się o Tobie dziś nagadałyśmy wiesz...
p.s dotyczy soboty :-)



LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedz z cytatem
